Moja kochana pasiasta!

Moja kochana pasiasta!

Chyba jej zawdzięczam powrót tutaj. Było to oczywiście w nocy i było bardzo późno. Następnego dnia była sobota i nie… nie mogłam odespać, bo obowiązki zawezwały. 7 rano budzik dzwoni, dwa łyki kawy i na warsztaty! O jakże dobrze mi było po tej nieprzespanej nocy, kiedy patrzyłam na nią i czułam, jak serce biciem chce się przecisnąć przez moje żebra.

 

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *