Nie jest to zespół niespokojnych nóg

Wiem co mówię. Szukałam, próbowałam, odrzucałam, podsumowywałam, złościłam się, nudziłam się,  zasmucałam się, wkurzałam się. Czułam, że moje życie jest bardzo zwyczajne, a nawet czasem nazywałam je nijakim. Łapałam się za jedno, drugie, trzecie i… czwarte razem z poprzednimi wyrzucałam do kosza. Strasznie bałam się bylejakości, korporacyjnej rutyny, domowych schematów, codzienności szablonowej. Bałam się, że obudzę się kiedyś ze łzami w oczach i z poczuciem zmarnowanego życia. Tkwiłam więc w takim popłochu, z takim przeświadczeniem, że muszę więcej i intensywniej.

ALE NAGLE STOP!!! To był zwrot o 180 stopni! To było jak zbawienie, jakkolwiek rozumiane! To było coś tak niesamowicie wspaniałego! Uświadomienie sobie, że MA SIĘ tak ogromną PASJĘ, tak nieograniczoną niczym energię, takie turbodoładowanie, że chce się ciągle więcej i ma się na to siłę i nawet doba się wtedy wydłuża! SZYCIE MOJE KOCHANE!

Nie wiem skąd to wszystko się bierze. To jakieś nadprzyrodzone siły powodują, że świat staje się różowy, perspektyw jest tyle, że nie wiesz, którą pierwszą złapać, a nawet jak się zdecydujesz to pstryk i pojawia się kolejna. I nie chodzi tu tylko o rozwijanie PASJI, bo to samo się kręci, jak już wpadnie na właściwy tor. Tu chodzi o to, że PASJA to taki punkt, od którego zaczyna po prostu ciekawe życie.

A najfajniejsze jest to, że ma się ochotę cały czas skakać i nie jest to zespół niespokojnych nóg 😀

skacze(foto: Fotostyczna)

2 thoughts on “Nie jest to zespół niespokojnych nóg

  1. Czytając ten wpis, czuję płynącą z niego niesamowitą energię. 🙂 To prawda, że rozwijanie swojej pasji, powoduje, że stajemy się szczęśliwsi i spełnieni.

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *