Niezrównoważona równowaga

Niezrównoważona równowaga

Milion myśli na sekundę,  prędkość taka, że o połowie pomysłów zaraz nie pamiętam. Najlepiej jakby ktoś stworzył taki automatyczny rejestrator idei, które tworzą się w głowie i w naturalnym procesie znikają. Kurcze… jeszcze gdyby ta sekunda trwała chociaż 10 minut. A tu nie! Jest i zaraz jej nie ma. I jak już sobie układam plan, nagle przychodzi ta sekunda, zachwieje moją równowagę i znika. A nierównowaga zostaje. A potem znowu ten narysowany w głowie balans i znowu ciach. I znowu stan daleki od równowagi, przechylający sie nadmiernie w prawo, a potem w lewo, a czasem nawet w dół. Na szczęście przychodzi ta sekunda, która wytrąca mnie z tej równowagi i z tego pozornego poczucia stałości i robi przemeblowanie myśli i wyciąga mnie na górę, uprzednio zahaczając o prawo/lewo/dół. I jak już siedzę sobie na tej górze, na tym Evereście, na… tym KRZEŚLE PRZY MASZYNIE, która tak pięknie gra i współgra ze mną i z materiałem i z projektem i z ideą, która powstała w sekundę, w tę niezarejestrowaną przez automatyczny rejestrator sekundę, ale została w głowie, przerysowana, wykrojona, uszyta.

Jakie szczęście, że ta równowaga jest taka trudna do złapania. I że te przechyły w prawo/lewo/dół to tylko ciąg zmierzający do góry, do poczucia wielkiego przypływu energii i jeszcze większej radości i dobitnego uświadamiania sobie, że ta równowaga jest, tylko czasem lekko niezrównoważona. Ale po coś. Właśnie po to, żeby mogła powstać taka NIEZRÓWNOWAŻONA SPÓDNICA.

2 thoughts on “Niezrównoważona równowaga

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *